środa, 16 listopada 2011

(528). czyli zły tydzień!

uwaga! będę marudził.


jaki poniedziałek, taki cały tydzień. poniedziałek był bardzo jesienny. późno jesienny nawet. i tak ot sobie minął. 
wtorek dla odmiany był pełen wydarzeń. przy wtórze niedziałającego jak trzeba internetu. który jakby chciał, ale nie mógł. wieszał się i rozłączał, potem działało gadu, a potem dla odmiany wczytywały się w iście konduktowym tempie strony. i tak na przemian. i tak w kółko. byłem też odebrać pewien świstek w sądzie i zanieść go do swej przyszłej korporacji. okazało się, że nie potrzebnie. już nic mnie nie dziwiło wczoraj. zatem także pewna kuchenna wpadka nie wprowadziła mnie do grobu, a ino postawiła nad przepaścią, nie sugerując nawet czynienia kroku na przód. wciąż mogłem się cofnąć. i dlatego też z sukcesem zrobiłem dwa prania. i to nic, że podczas wirowania pralka z nagła postanowiła sobie rozpocząć wędrówkę po łazience. kiedyś ten pierwszy raz nastąpić musiał!
na wieczór, by uspokoić skołatane brakiem sieci nerwy i szybko zasnąć, coby z łatwością wstać na 8, zaparzyłem sobie meliskę. z pomarańczą. nawet z dwóch maczałek. dawno nie byłem tak pobudzony. gdzieś koło 1 wreszcie skończyłem się przewracać z boku na bok.
dziś środa. na 8 miałem. budzik hmmm może i dzwonił, ale zdaje się, że zamiast w drzemkę, to go wyłączyłem i obudziłem się jakoś kwadrans po 8. w sumie to tylko wykład. postanowiłem się zatem zebrać na kolejne zajęcia. na 10. tam już pojawić się musiałem, wszak to bardzo ważne ćwiczenia. dotrzeć dotarłem. lekko spóźniony, bo postanowiłem jeszcze wdepnąć do cukierni na śniadanie. dotarłem ubrany jak 'idź i nie wracaj'. mam nadzieję, że nikt nie zauważył jak fatalnie dobrałem spodnie do butów i jak okropnie się układały. brrrr! i aaaaa! tragedia.
teraz jeszcze jakiś nudny wykład. może się nie potnę. i w sumie już nic mnie nie zaskoczy dziś. nawet śnieg. choć w sumie ten już rano usiłował prószyć. 
pufff!



kolejny ciąg relacji walki przegrywanej ze złym światem nastąpi zapewne wieczorem...

[...]

4 komentarze:

  1. ech jaki ten świat krakowski okropny :)
    wszystko przeciw Tobie!! ech!!

    pozdrawiam :*

    ps. a cóż o za piosenka?? :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś miał mnie rano sygnałem zbudzić we środę... :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jutro mi pomarudisz na żywo. Co byś miał jeszcze większą satysfakcję z narzekania :*

    OdpowiedzUsuń
  4. fakt marudny jesteś - pewnie nie wyspany po prostu :P

    OdpowiedzUsuń