wygrzebałem gdzieś w blogowej przestrzeni pewną formę blogowego podsumowania roku, która dość mnie urzekła ;). nieco ją zmodyfikuję i spróbuję wcielić w życie. a będzie to bodaj pierwsze poważniejsze podsumowanie tu. aż się boję (bo muszę przejrzeć choć swe dawne notki. będzie to moje ich pierwsze czytanie, gdyż nie robię tego nawet przed publikacją). też się bójcie :P.
luty: dalszy ciąg sesyjnych przepraw, ale dużo już przyjemniejszych, bo polegających na oglądaniu filmów. rozpocząłem też
kolekcjonowanie bibliografii do swej mgr to także czas
blogowej aferki, która na zawsze zmieniła blogosferę (haha! a miałem o tym nie wspominać, ale no jednak wydarzenie to ważne). ale jednak przede wszystkim to czas gości. krakowskie progi nawiedzili równolegle
Kordialny (okazało się, że po pijaku mówię nawet po hiszpańsku) i
Brylantyna (za sprawką które wylądowałem na parkiecie. koniec świata!).
marzec: czas wiosny, ale tylko tej astronomicznej i pogodowej. dla mnie czas nauki do kobylastego egzaminu, z którym zmierzyłem się
z sukcesem. to dalej nawiedzanie kser i bibliotek = kompletowanie bibliografii. pierwszy raz w życiu też
omal nie spóźniłem się na pociąg!
wrzesień: przeprowadzka do nowego mieszkania w krk, ekspresowa sesje na drugim kierunku i oczywiście nauka, nauka, nauka i
egzamin na jedną z aplikacji. zakończony sukcesem. i dalsza nauka na kolejny :D (z przerwami na odcinki the voice mego ulubionego).
wybrałem też swoje ulubione wydarzenie z roku minionego.
nie potrafiłem za to wybrać ulubionej lub najbliższej mi w tym czasie piosenki. paru innych rzeczy też podsumować nie umiem. wiem jedynie, że bilans tego roku wypada zdecydowanie in plus.
za arcyprzyjemne towarzystwo w tej całorocznej wędrówce (blogowej i rzeczywistej) podziękowania zechcą przyjąć (alfaberycznie): Ajs, Brylantyna, Krikrakren, Nemst, Pan McQueen, Spencer. specjalne wyrazy wszelakie na ręce (oczy) Yomosy i Tahoe składam (Wy już wiecie jakie). bez Was ten czas nie byłby taki jaki był.
a życzenia to Wam jeszcze złożę w kolejnym poście ;).
[...]