czwartek, 29 maja 2014

pokusa

zwykle pojawia się znienacka. ot kupuje człowiek chleb, a z witrynki obok uśmiechają się babeczki, ciasteczka; kolorowe, z budyniem, owocami, kremem.
i wtedy na szatańskie pytanie pani zza lady: coś jeszcze? odpowiadamy twierdząco prosząc o porcję ulubionych słodkości.
kalorii z 500. zjadamy prędko. potem zastanawiając się po co.
a wystarczy się z problemem 'przespać'. odczekać minut kilka, ochota minie sama, tak samo prędko jak i się pojawiła.
i dupa nie urośnie.

4 komentarze:

  1. znowu notka z podwójnym dnem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no cóż, samokontrola by się przydała :P no, i do tego ktoś, kto by po łapach dawał jakby się sięgało po ciastka :D:D:D

    OdpowiedzUsuń